Cześć!
Przypominam, że poprzednie pytanie wciąż jest aktualne:
Czy
kontynuować ten dział?
Cóż, byłabym tą książkę przeczytała szybciej, jednak
ściągnęłam ebooka. Z tego powodu, co ok. 15 minut musiałam przerywać czytanie
(grypa, zapalenie oskrzeli), ponieważ niemiłosiernie bolały mnie oczy, kaszel również mi nie sprzyjał. Jednak udało mi się ją
przeczytać, z czego jestem bardzo zadowolona!
_________________________________________________________________________
Tytuł: „Łowcy
meteorów”;
Tytuł oryginalny:
„La Chasse au Météore”;
Autor: Juliusz Verne;
Dalsze części: brak;
Data wydania: 1908;
Streszczenie: Dwóch
astronomów - amatorów, Dean Forsyth i Sydney Hudelson, spiera się o
pierwszeństwo odkrycia obiegającego Ziemię meteoru. Kiedy okazuje się że meteor
ten składa się ze złota, ich kłótnia rozpala się jeszcze bardziej. Obaj zgodnie
uniemożliwiają zawarcie związku małżeńskiego między swymi podopiecznymi
(Forsyth zabrania ślubu swemu siostrzeńcowi, Hudelson swej córce) choć
wcześniej już byli zezwolili. W międzyczasie ekscentryczny wynalazca Zefiryn
Xirdal próbuje sprowadzić sporny meteor na Ziemię, aby wypróbować swój
wynalazek, który przez nieuwagę zostawia działający bez kontroli, a sam
wyjeżdża na wakacje. Co może się wydarzyć? Przeczytajcie!
Moja opinia: Mimo
paru przeszkód udało mi się ją skończyć. Była bardzo ciekawa i cieszę się, że po nią
sięgnęłam (albo raczej: że ją ściągnęłam). Pewne momenty były wręcz śmieszne, co rzadko zdarza się w książkach tego autora - jego książki są podróżnicze. Szczegól nie podobał mi się moment, w którym Zefiryn był zmuszony pakować walizkę. Cóż, krótko mówiąc, świetna książka!
Ocena: 10/10
Dominika
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz